Wieści z globalnej wioski pochodzą z Nexusa.

Strona internetowa jego wydawcy to http://www.nexus.media.pl/

 Ich e-mail to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 Telefon do nich to 85 653 55 11

 

 

COCA-COLA- DOSKONAŁY ŚRODEK OWADOBÓJCZY!

 

Hinduscy farmerzy zaproponowali środek, który jest według nich "tym czymś", co w końcu uwolni ich uprawy od insektów. Zamiast płacić międzynarodowym firmom chemicznym ogromne sumy za ich środki ochrony roślin, zamierzają opylić swoje pola Coca-Colą.

 

Gotu Laxmaiah, rolnik z położonego w południowo-wschodnich Indiach stanu Andra Pradeś, jest jednym z setek rolników zachwyconych skutecznością nowego oprysku Coca-Colą, który zastosował w tym roku na powierzchni wielu hektarów upraw bawełny.

 

-Zauważyłem, że szkodniki giną po opryskaniu upraw bawełny tym napojem- oświadczył reporterom gazety Deccan Herald.

 

Co ciekawe, wcale tu nie chodzi o rzekomy legendarny "tajny" składnik Coca-Coli, który niszczy insekty, albowiem rolnicy z równym skutkiem stosują Pepsi-Colę, Thums Up i lokalne napoje chłodzące.

 

Własności Coca-Coli są od lat przedmiotem dyskusji. Są doniesienia mówiące, że stanowi ona doskonały środek oczyszczający toalety, dobry środek do czyszczenia szyb samochodu i skuteczny odrdzewiacz. (Źródło: The Guardian, 2 listopada 2004, http://www.guardian.co.uk)

 

 

 

 

 

 

 

NOWE BADANIA STWIERDZAJĄ ISTNIENIE U ROŚLIN "UMYSŁU"

 

Rośliny nie myślą w ten sam sposób, jak czynią to zwierzęta - brak im układu nerwowego i mózgu -  niemniej badacze doszli do wniosku, że rośliny są nadspodziewanie wyrafinowane w sposobie, w jaki reagują na zmiany w swoim środowisku.

 

Obecnie uważa się, że przynajmniej niektóre z nich planują swój wzrost na podstawie wzorców pogodowych oraz że wiele z nich posiada zdolność do porozumiewania się ze sobą oraz z insektami za pomocą rodzaju i ilości gazów, jakie emitują.

 

Naukowcy utrzymują, że rośliny uważnie badają swoje środowisko, planują przyszłość podbijają terytoria i swoich wrogów i często bywają przezorne - to rewelacje, które prowokują dyskusję nad naturą inteligencji.

 

"Ludzki stosunek do tej sprawy zmienia się w istotny sposób" - twierdzi Anthony Trewavas, biochemik roślin z Uniwersytetu Edynburskiego w Szkocji i czołowy znawca inteligencji roślin.- "Pogląd na inteligencję przekształca się z bardzo wąskiego pojęcia głoszącego, że jest to cecha właściwa tylko dla człowieka, w coś znacznie szerszego".

 

Dla rosnącej liczby biologów fakt, że rośliny wywierają wpływ na inne gatunki, jest dowodem, że posiadają podstawowy intelekt.

 

"Jeśli inteligencja jest zdolnością do zdobywania i przyswajania wiedzy, to rośliny są inteligentne w pełnym tego słowa znaczeniu" - zgadza się Leslie Sieburth, biolog z Uniwersytetu Stanowego w Salt Lake City w Stanie Utah.

 

Dla uczonych jednym z podstawowych odkryć jest to, że dwie sadzonki lub klony pobrane z tej samej "macierzystej rośliny" zachowują się inaczej, nawet gdy zostają posadzone w identycznych warunkach.

 

"Wiemy, że rośliny posiadają zdolność do rozpoznawania siebie samych, co jest wysoce niezwykłe, wręcz nadzwyczajne - twierdzi dr Trewavas. - "Ale dlaczego nikt tego dotąd nie spostrzegł? Otóż dlatego, że przeważający pogląd na rośliny, nawet wśród biologów, głosi że są to proste organizmy, które rozmnażają się w doniczkach.

 

Pogląd, że rośliny charakteryzuje inteligencja, nie jest niczym nowym. W ubiegłym wieku naukowcy-odszczepieńcy i metafizycy utrzymywali, że rośliny nie tylko porozumiewają się ze sobą, ale nawet odczuwają ból. Z publikacji na ten temat przypuszczalnie najbardziej znana jest książka Petera Tompkinsa i Christophera Birda The Secret Life of Plants (Sekretne życie roślin), w której autorzy dokumentują fizjologiczne reakcje zachodzące w komórkach roślinnych w rezultacie "telepatycznej" percepcji ludzkich emocji.

 

Wielki bengalski uczony, Jagadis Chandra Bose, przeprowadził blisko sto lat temu fascynujące eksperymenty na roślinach. W swoich badaniach połączył fizjologię, fizykę i biologię i odkrył uniwersalne zależności. Wymyślił sposób na zapisanie przez roślinę swojej sygnatury na kawałku przydymionego szkła, zmuszając ją do reakcji bodźcem elektrycznym lub innym. Zauważył, że czuła mimoza posiada taki jak zwierzęta łuk odruchowy i swego rodzaju własny układ nerwowy w postaci pewnych komórek. Zaobserwował również, że rosnące rośliny mają w korze pulsujące sercowe komórki, które pomagają w pompowaniu soków przez łodygę. W następstwie swoich licznych eksperymentów zauważył, że marchew jest najbardziej pobudliwa z warzyw a seler najmniej.

 

Dr Bose poszedł w swoich eksperymentach jeszcze dalej, ukazując nowe wewnętrzne zależności między materią "ożywioną" i "nieożywioną", które nie są jeszcze w pełni poznane, oraz że cała materia posiada świadomość. Jego eksperymenty ujawniły, że świadomość roślin jest szczególnie wyczulona na inne rodzaje elektromagnetycznych częstotliwości poza częstotliwościami widzialnego światła.

 

Nieżyjący już Terrence McKenna, ekspert od szamanizmu, halucynogenów i etnomedycyny (medycyny ludowej), przez całe życie walczył o nowy paradygmat uznający, że rośliny są istotami inteligentnymi. W swojej książce Food of the Gods (Pokarm bogów) przytacza zaczerpnięte z historii przykłady pokazujące, że grzyby zawierające psylocybinę oraz rośliny wytwarzające inne substancje posiadają unikalną inteligencję, która stanowi prawdopodobnie element szerszej świadomości istniejącej we wszechświecie. Inteligencja tych gatunków przybyła na Ziemię prawdopodobnie w postaci sporów, które migrują przez kosmos i usiłują nawiązać symbiotyczne stosunki z rodzajem ludzkim.

 

Nauka przyznaje obecnie, że inteligencja istnieje poza mózgiem. Na przykład udowodniono, że 24-godzinny cykl życiowy organizmu może być kontrolowany nie tylko przez mózg, ale również przez tkanki i komórki organizmu.

 

Każdy organ, tkanka i komórka organizmu posiada własne odczucia, inteligencję i świadomość. Nie ma powodu, aby to samo nie odnosiło się do roślin.

 

Współczesna nauka dopiero teraz zaczyna odkrywać odwieczną mądrość, którą głosili tacy oświeceni, jak Helena P.Bławatska, założycielka Towarzystwa Teozoficznego, która w swoim artykule "Kosmiczny umysł" napisała: "Okultyzm stanowi, że każdy atom.. jest małym wszechświatem i że każdy organ i komórka ludzkiego ciała jest wyposażona we własny mózg posiadający pamięć, a więc doświadczenia i umiejętność rozróżniania. Idea Uniwersalnego Życia złożonego z poszczególnych żyć atomów stanowi jedną z najstarszych nauk filozofii ezoterycznej... Skoro udało się wykazać, że rośliny posiadają nerwy, odczucia i instynkt (to tylko inne określenie świadomości), dlaczego nie dopuścić tej samej możliwości w przypadku komórek ludzkiego organizmu?"

 

Bławatska pisze dalej, że dzięki fizjologii współczesna nauka stoi u progu odkrycia, iż świadomość jest rzeczą uniwersalną. Obecnie ponad sto lat później, nauka przekroczyła ten próg.

 

(źródło: "Nowe badania otwierają okno na umysły roślin", Christian Science monitor, 3 marca 2005; John Van Mater jr, "Rośliny, nasi inteligentni towarzysze", www.theosophy-nw.org/theosnw/brother/br-jvmj2.htm; Rudi Jansma, Kosmiczny umysł w mikrokosmosie, www.theosophy-nw.org/theosnw/science/sc-jans4.htm)

 

 

 



WE KRWI MINISTRÓW KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ WYKRYTO CHEMICZNY COCTAIL

 

We krwi ministrów z 13 krajów należących do Unii Europejskiej wykryto dziesiątki skażeń chemikaliami pochodzenia przemysłowego, w tym takimi, których używania zakazano dziesiątki lat temu.

 

Zgodnie z przeprowadzonym w czerwcu testem, którego wyniki ogłosiła we wrześniu fundacja World Widlife Fund (WWF), badane osoby miały we krwi średnio 37 chemicznych związków pochodzenia przemysłowego. Wśród chemikaliów wykrytych u europejskich przedstawicieli znalazły się związki stosowane w produkcji ognioodpornych mebli, patelni odpornych na przyleganie, odpornych na tłuszcz pudełek do pizzy, elastycznego polichlorku winylu, zapachów i pestycydów.

 

- Wszyscy ministrowie są skażeni przemysłowymi chemikaliami, których skutki działania są w zasadzie nieznane - oświadczył Karl Wagner, dyrektor Kampanii Detoksykacyjnej WWF. Aż trudno uwierzyć, że ustawodawcy godzą się na kontynuowanie przez tak długi czas tego eksperymentu.

 

We krwi 14 ministrów zdrowia i ochrony środowiska wykryto ogółem 55 chemikaliów pochodzenia przemysłowego, co stanowi 53 procenty spośród 103 związków chemicznych, których obecność badano. Największa liczba chemikaliów znaleziona we krwi jednego ministra wynosiła 45 a najmniejsza 33.

 

U wszystkich badanych ministrów wykryto 25 tych samych związków, w tym jeden środek przeciwogniowy, dwa pestycydy i 22 polichlorowane bifentyle (PCBn). Fundacja WWF poddała badaniom ministrów z Wielkiej Brytani, Cypru, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Węgier, Włoch, Litey, Słowacji, Hiszpanii i Szwecji.

 

Grupa obrońców środowiska naturalnego przeprowadziła te badania w celu uzyskania materiałów wspierających dążenia do zaostrzenia europejskich zasad badania i wykrywania chemikaliów, które zaproponowano w projekcie ustawy Unii Europejskiej znanej pod skrótową nazwą REACH (Registration, Evaluation and Authorisation of Chemicals - Rejestracja, ocena i autoryzacja chemikaliów). Prawo to ma na celu identyfikację i stopniowe wycofanie najbardziej szkodliwych związków.

 

Jak utrzymują WWF, w przypadku około 86 procent spośród 2500 używanych w dużych ilościach związków chemicznych brak jest publicznie znanych danych o ich szkodliwości pozwalających na określenie podstawowych zasad bezpiecznego obchodzenia się z nimi.

 

Z badaniami ministrów krajów Unii Europejskiej można zapoznać się na stronie internetowej zamieszczonej pod adresem http://www.worldwildlife.org/toxics/pubs/badblood.pdf.

 

(Źródło: Environment News Service, 20 października 2004)

 

 

 

JAK WYKAZUJĄ BADANIA, MEDYTACJE DOŁADOWUJĄ MÓZG

 

Badania mózgu dostarczają dowodów na coś, o czym osoby praktykujące buddyjskie medytacje wiedzą od lat. Dyscyplina umysłu i medytacje zmieniają pracę mózgu i pozwalają ludziom na uzyskanie wyższego poziomu świadomości.

 

Te zmienione stany umysłu były tradycyjnie rozumiane jako coś transcedentalnego, coś spoza świata materialnego, niemożliwego do pomiaru i konkretnej oceny. Otóż, w czasie kilku minionych lat naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin przetłumaczyli te doznania we współpracy z tybetańskimi mnichami na naukowy język fal gamma wysokiej częstotliwości oraz mózgowej synchronii.

 

Udało się im ustalić, że lewy płat czołowy, obszar położony tuż za lewą stroną czoła, jest miejscem, w którym w wyniku medytacji znacznie wzrasta aktywność mózgu.

 

- Ustaliliśmy, że u osób od dłuższego czasu uprawiających medytacje następuje przyrost aktywacji mózgu w skali nigdy przedtem nie obserwowanej - oświadczył neurolog z Uniwersytetu Wisconsin dr Richard Davidson. - Ich ćwiczenia mentalne wpływają na mózg podobnie, jak trenowanie golfa lub tenisa na sposób gry i osiągnięcia w tych dyscyplinach.

 

Twierdzi, że badania, które przeprowadzili, wykazały, iż mózg można wytrenować i fizycznie zmodyfikować, i to stopniu możliwym do wyobrażenia tylko niewielu ludziom.

 

Dotychczas naukowcy byli wręcz przeciwnego zdania - uważali, że połączenia między komórkami nerwowymi zostają ukształtowane we wczesnym okresie życia i u człowieka dorosłego już się nie zmieniają. Okazało się jednak, że to założenie jest błędne, a to za sprawą postępu, jaki dokonał się w dziedzinie obrazowania pracy mózgu oraz w innych metodach. Naukowcy lansują obecnie pogląd o nieustannym rozwoju mózgu i "neuroplastyczności".

 

Dr Davidson oświadczył, że wyniki jego najnowszych badań nad medytacjami opublikowane w Proceedings of the National Academy of Sciences (Protokoły Krajowej Akademii Nauk) poszerzają pojęcie neuroplastyczności i pokazują, że trening umysłu poprzez medytacje (i inne metody) może zmienić wewnętrzne procesy i obwody w mózgu. Odkrycia te są rezultatem współpracy między drem Davidsonem a tybetańskim przywódcą duchowym, Dalaj Lamą, najbardziej znanym na świecie wyznawcą buddyzmu.

 

Dalaj Lama po raz pierwszy zaprosił dra Davidsona do swojego domu w Dharamsala w Indiach w roku 19992, po tym jak dotarły do niego wieści o jego innowacyjnych badaniach z zakresu neurologii emocjonalnej. Tybetańczycy mają liczącą stulecia tradycję intensywnych medytacji i Dalaj Lama od samego początku był zainteresowany tym, aby dr Davidson zbadał metodami naukowymi pracę umysłów medytujących mnichów. Dalaj Lama oddelegował ośmiu swoich najbardziej doswiadczonych mnichów do laboratorium dra Davidsona w celu poddania ich testom za pomocą elektroencefalografu i skanera mózgu. Oddlelegowani mnisi przeszli trening w zakresie medytacji według tybetańskich tradycji Nyingmapa i Kagyupa, który trwał od 10000 do 50000 godzin w okresie od 15 do 40 lat. badaniom poddano również dziesięciu adeptów, którzy nie mieli przedtem styczności z medytacjami i których poddano tygodniowemu treningowi w tym zakresie.

 

Zarówno mnisi, jak i adepci zostali wyposażeni w sieć 256 elektrycznych czujników, a następnie poproszeni o przystąpienie do krótkiej medytacji. Jak wiadomo, proces myślenia oraz inne rodzaje aktywności umysłu generują delikatne, ale wykrywalne, erupcje aktywności mózgu, kiedy duże zgrupowania neuronów przesyłają siebie nawzajem wiadomości, i właśnie tę aktywność wychwytują i zapisują czujniki. Dr Davidson był szczególnie zainteresowany pomiarem fal gamma, impulsów mózgowych o jednej z najwyższych częstotliwości i największym znaczeniu.

 

Obu grupom polecono medytowanie nad zagadnieniem nieograniczonego współczucia. Nauki buddyzmu opisują ten stanowiący jądro nauk Dalaj Lamy stan jako "nieograniczoną gotowość do pomagania żywym istotom". Badacze wybrali to zagadnienie, ponieważ nie wymaga ono koncentrowania się na konkretnych obiektach, wspomnieniach lub obrazach, i jednocześnie wprowadza umysł w inny stan.

 

Davidson oświadczył ,że wyniki badań wskazują, iż medytacje aktywowały umysł doświadczonych mnichów w wyraźnie inny sposób, niż miało to miejsce w przypadku adeptów. Co najważniejsze czujniki wychwyciły u mnichów znacznie większe pobudzenie szybko przemieszczających się i niezwykle silnych fal gamma i jednocześnie okazało się, że ruch tych fal był znacznie lepiej zorganizowany i skoordynowany niż u adeptów.

 

Dr Davidson oznajmił, że u nowicjuszy odnotowano jedynie nieznaczny przyrost aktywności fal gamma, podczas gdy u niektórych mnichów występowała największa aktywność tych fal, spośród wszystkich, jakie dotąd odnotowano. To doprowadziło go do wniosku, że medytacje nie tylko zmieniają sposób pracy mózgu w krótkim okresie czasu, ale prawdopodobnie wywołują w nim również trwałe zmiany. Ten wniosek wynika według niego z tego, że u mnichów występowała znacznie większa aktywność fal gamma niż w grupie, która dopiero zaczynała medytować.

 

- Zaobserwowaliśmy, że wytrenowany umysł lub mózg różni się fizycznie od nie wytrenowanego - oświadczył dr Davidson i wyraził nadzieję, że kiedyś - ...potrafimy lepiej zrozumieć potencjalną doniosłość tego rodzaju treningu umysłu i zaczniemy traktować go poważnie.

 

Zaletami tych liczących wieki praktyk są bystrzejszy umysł i większa świadomość.

 

(Źródło: The Washington Post, 1 lutego 2005)

 

 

Liczba odsłon na "starej" stronie Cudu Miłości: 18 945


You have no rights to post comments