Wieści z globalnej wioski pochodzą z Nexusa. 

Strona internetowa jego wydawcy to http://www.nexus.media.pl/

Ich e-mail to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Telefon do nich to 85 653 55 11

 

 

ZWIĄZEK OTYŁOŚCI Z DEGENERACJĄ MÓZGU

Podczas gdy gadające głowy w telewizji gorączkowo ostrzegają przed pandemią tak zwanej świńskiej grypy, która podobno za chwilę może wywołać na całym świecie cierpienia i śmierć, milczeniem pomija się inny światowy problem o ogromnym zasięgu - nadwagę. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że ponad 300 milionów ludzi na naszej planecie cierpi na otyłość, zaś następny miliard na nadwagę. Bycie zbyt grubym nie jest problemem kosmetycznym, ale stanem prowadzącym do przedwczesnej śmierci w rezultacie w rezultacie choroby mięśnia sercowego, wysokiego ciśnienia krwi, udaru i cukrzycy typu drugiego. Teraz uzyskaliśmy również dane dowodzące, że otyłość prowadzi do degeneracji mózgu, a być może i choroby Alzheimera.

W niedawno opublikowanym w sieciowej wersji magazynu Human Brain Mapping studium zespół badaczy kierowany przez profesora neurologii na Uniwesytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) Paula Thompsona oraz Cyrusa A. Rajię, studenta medycyny w Szkole Medycznej Uniwesytetu w Pittsburghu, przedstawił wyniki porównań mózgów ludzi otyłych, z nadwagą i o normalnej wadze. W celu zdefiniowania kategorii wagowych naukowcy wykorzystali Indeks Masy Ciała (Body Mass Index; w skrócie BMI). Za ludzi o normalnej wadze uznano tych, których wskaźnik BMI wynosił między 18,5 a 25, za ludzi z nadwagą tych, których wskaźnik BMI mieścił się w przedziale od 25 do 30, zaś za otyłych tych, których wskaźnik BMI przekraczał 30. (BMI to masa ciała w kilogramach podzielona przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu).

Naukowcy chcieli ustalić, czy mózgi osób w każdej z tych grup są równie normalne i zdrowe. O dziwo, okazało się, że tak nie jest. naukowcy ustalili, że otyli posiadają o 8 procent mniej tkanki mózgowej niż ludzie o normalnej wadze. Natomiast u ludzi, którzy mają tylko nadwagę, występuje ubytek około 4 procent tkanki mózgowej.

Thompson, który jest członkiem Laboratorium Neuroobrazowania w UCLA, powiedział w oświadczeniu dla prasy, że to studium po raz pierwszy wykazało istnienie związku między nadwagą i tym, co określił jako "ostrą degenerację mózgu". Ponadto oświadczył, że "...mózgi ludzi otyłych wyglądały na 16 lat starsze od mózgów ludzi szczupłych, a ludzi z nadwagą na osiem lat starsze".

"To duży ubytek tkanki, który uszczupla nasze kognitywne rezerwy i wystawia na znacznie większe ryzyko zapadnięcia na chorobę Alzheimera oraz inne choroby atakujące mózg" - oświadczył Thompson. - "Ryzyko zachorowania na Alzheimera można jednak znacznie zmniejszyć, jeśli będzie stosowało się zdrową dietę i kontrolowało swoją wagę".

Uczeni wykorzystali skany mózgu z wcześniejszych badań sercowo-naczyniowych, które transformowali na trójwymiarowe obrazy przy wykorzystaniu najnowocześniejszej metody neuroobrazowania, która tworzy mapy różnic w anatomii mózgu o dużej rozdzielczości. Kiedy porównano szarą i białą substancję mózgową w partiach czołowych i skroniowych (zasadniczych w procesie zapamiętywania i planowania), w przedniej części zakrętu obręczy (obszar konieczny do zachowania uwagi i funkcji wykonawczych), w hipokampie (istotnym dla pamięci długoterminowej) i w zwojach podstawy mózgu (koniecznych w procesie ruchu). Ludzie z nadwagą wykazywali mniejsze ubytki w mózgu, przy czym wystąpiły one głównie w zwojach podstawy mózgu i w płacie ciemieniowym (znanym pod nazwą płata czuciowego).

"Otyłość nie tylko zwiększa ryzyko wystąpienia problemów ze zdrowiem, takich jak cukrzyca typu drugiego i choroba serca, ale jest również szkodliwa dla naszego mózgu - wykryliśmy jej związek z kurczeniem się obszarów mózgu, które są atakowane także przez chorobę Alzheimera" - powiedział w oświadczeniu dla prasy Raji. - "Oznacza to, że ćwiczenia, stosowanie zdrowej diety i kontrolowanie wagi może pozwolić na utrzymanie mózgu w zdrowiu mimo starzenia się oraz na zmniejszenie ryzyka zapadnięcia na chorobę Alzheimera i inne demencje".

(Źródła: S.L. Baker, "Obesity Linked To Brain Degeneration", www.naturalnews.com/o27046_overweight_obesity_health.html, 17 września 2009)

 

 

 

WITAMINA C WYDŁUŻA ŚREDNI CZAS ŻYCIA I USUWA PŁYTKI Z NACZYŃ KRWIONOŚNYCH

Dowiedziono, że przyjmowanie dużych dawek witaminy C wydłuża życie o średnio sześć lat. Witamina ta nie tylko pomaga w zapobieganiu chorobom skracającym życie, ale posiada również własności podtrzymujące je. Wiadomo, że zapobiega zawałom serca i udarom, naprawia naczynia krwionośne i pomaga w ograniczaniu skutków zawałów serca, które są głównymi przyczynami zgonów w Stanach Zjednoczonych.

W latach 1971-1974 badano spożycie witaminy C na ponad 11 000 Amerykanów w wieku od 25 do 74 lat, po czym stan uczestników badań śledzono przez kolejne dziesięć lat. Okazało się, że osoby o wyższym poziomie witaminy C w serum krwi żyły dłużej (patrz http://www.naturalnews.com/vitamin_C.html). Przy zaledwie 300 miligramach dziennie choroba serca (patrz http://www.naturalnews.com/heart_disease.html) została zredukowana u mężczyzn o 50 procent i o około 40 procent u kobiet. Osoby z wyższym poziomem witaminy C we krwi (patrz http://www.naturalnews.com/blood.html) żyły sześć lat dłużej od swoich odpowiedników.

Okazało się, że przy jeszcze wyższym poziomie witaminy C płytki zostały usunięte ze ścianek arterii jeszcze bardziej zmniejszając w ten sposób ryzyko zawału serca (patrz http://www.naturalnews.com/heart_attacks.html). Dawki, które okazały się efektywne, wynosiły 1,5 grama. Badania prowadzone na świnkach morskich wykazały, że pięciotygodniowy reżym w wysokości 5 gramów dziennie zapobiegał gromadzeniu się płytek, podczas gdy dawka 60 miligramów nie zapobiegała zniszczeniu naczyń krwionośnych (patrz http://www.naturalnews.com/blood_vessels.html). Dawka, która wystarcza do usunięcia płytek, wynosi 1,5 grama dziennie witaminy C przez rok.

Mechanizm wykorzystywany przez witaminę C wiąże się z wytwarzaniem kolagenu. Witamina C ma własność intensyfikowania produkcji kolagenu, który odgrywa zasadniczą rolę w utrzymaniu dobrego stanu ścian komórek układu krążenia; żył, arterii i kapilar. Minimalna dzienna dawka może być wystarczająca w niektórych przypadkach, ale w celu naprawy uszkodzeń i przywrócenia zdrowia konieczne są większe dawki. Wielu specjalistów zajmujących się ochroną zdrowia zaleca dawki od 1 do 3 gramów dziennie podzielone na kilka części przyjmowane co kilka godzin. Kobiety w ciąży mogą zwiększyć tę dawkę witaminy C dwukrotnie.

Niekorzystne efekty uboczne witaminy C zdarzają się bardzo rzadko, natomiast jej brak może spowodować zapalenie dziąseł, krwawienie dziąseł, krwotoki z nosa, opuchliznę stawów, anemię i w rezultacie spowolnienia metabolizmu przyrost wagi.

Witamina C jest rozpuszczalna w wodzie i jest wydalana z organizmu razem z moczem i dlatego zaleca się przyjmowanie jej w krótkich odstępach czasu przez cały dzień. Korzystniejsze jest przyswajanie witaminy C zawartej w pokarmach. Dobrymi jej źródłami są jarzyny, szczególnie owoce cytrusowe, oraz zielony pieprz, liściasta zielenina, brokuły, pomidory, truskawki, ziemniaki, dynia, jagody, brukselka, kapusta i kalafior.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć pod adresem www.paulingtherapy.org

(Źródła: Melanie Grimes, "Vitamin C Boosts Life Expectancy and Removes Plaque from Blood Vessels", www.naturalnews.com/02919_vitamin_C_blood_life_expectancy.html, 26 sierpnia 2009)

 

 

 

NIEMIECKA DZIEWCZYNKA O NA WPÓŁ PUSTEJ CZASZCE WIDZI NORMALNIE

Dziesięcioletnia dziewczynka urodzona z połową mózgu ma oba pola widzenia w jednym oku. Ta pochodząca z Niemiec dziewczynka posiada moc widzenia prawego i lewego oka w jednym organie i stanowi jedyny tego rodzaju przypadek na świecie.

Skanowanie jej głowy ujawniło, że nie ma ona prawej półkuli mózgowej, ponieważ nie rozwinęła się ona z jakichś nieznanych przyczyn. Jak wykazała tomografia komputerowa, duża część jej czaszki jest po prostu pusta. Mimo to dziewczynka ma normalną psychikę, jest dowcipna, wręcz czarująca, inteligentna i fizycznie sprawna do tego stopnia, że jeździ na rolkach. W normalnym przypadku włókna nerwowe przenoszą wizualne informacje z prawego oka do lewej półkuli i odwrotnie. Stąd mamy lewe i prawe pola widzenia. W jej przypadku nerwy, które powinny kierować się do prawej półkuli mózgowej, skierowały się do lewej.

Lekarze sądzą, że jej mózg wskutek nie rozwinięcia się jeszcze w życiu płodowym w pewnym sensie przeinstalował się. Prowadzący badania razem z swoimi niemieckimi kolegami dr Lars Muckli z Uniwersytetu w Glasgow oświadczył: "Nasze badania dowodzą zadziwiającej elastyczności mózgu w zakresie samoorganizujących się mechanizmów dotyczących formowania wizualnych map".

Według naukowca Jaya Alfreda (www.dapla.org) "na świecie są setki przypadków ludzi z wodogłowiem, które charakteryzuje się tym, że w mózgu tworzą się duże jamy, które czasami są tak duże, że zajmują 95 procent objętości mózgu". Mimo to wielu z tych ludzi jest w stanie normalnie funkcjonować.

"Niektórzy naukowcy uważają, że pozostała kora mózgowa przejmuje funkcje brakującej kory" - powiada Alfred - "jednak takie wyjaśnienie staje pod znakiem zapytania, zwłaszcza w przypadkach, w których w czaszce nie pozostaje prawie nic".

Doug Marsh, autor książki Restoring Your Eyesight: A Taoist Approach (Przywracanie wzroku - podejście taoistyczne) (www.taosight.com), przytacza niezwykły przypadek, z którym spotkał się brytyjski neurolog dr John Lorber.

"Pewien student o ilorazie inteligencji wynoszącym 126 uzyskiwał z matematyki najwyższe oceny z wyróżnieniem i był społecznie normalnym człowiekiem. podczas rutynowego badania lekarskiego zauważono, ze rozmiar jego głowy jest większy od przeciętnego, i skierowano go do dra Lorbera na skanowanie mózgu, które ujawniło cienką warstwę kory mózgowej o grubości około jednego milimetra zamiast normalnych w tym rejonie mózgu 45 milimetrów. Student cieszył się życiem, praktycznie nie posiadając mózgu, czego nikt wcześniej nie zauważył".

"Ludzie funkcjonujący normalnie, ale o czaszce częściowo lub zupełnie pozbawionej tkanki mózgowej" - wyjaśnia Marsh - "nasuwają poważne watpliwości nie tylko w sprawie procesu widzenia, ale generalnie świadomości, tego, czy umysł rzeczywiście mieści się w mózgu, jak to sugeruje mechanistyczna, redukcjonistyczna teoria, czy też jest pozaprzestrzennym, pozaczasowym wymiarem istniejącym poza materią mózgu?"

Jay Alfred sugeruje inną możliwość.

"Być może fizyczny mózg jest wspierany więzami z kognitywnymi zasobami mieszczącymi się poza nim samym. Być może w tych przypadkach występuje znacznie większa zależność od kognitywnych zasobów niewidzialnej nadstruktury, której nauka nie traktuje poważnie".

Według teorii ciemnej plazmy Alfreda "nasze bazujące na związkach węgla ciała są silnie związane z całą serią niewidzialnych ciał złożonych z ciemnej plazmy, które ewoluowały razem z naszymi widzialnymi ciałami przez miliony lat... Te zbudowane z ciemnej bioplazmy ciała i ich mózgi tworzą niewidzialną nadstrukturę, która jest czasami zdolna do interwencji i kompensacji ubytków w fizycznym mózgu".

(Źródło: http://english.pravda.ru/science/mysteries/24-07-2009/108371-half_brain-0)

NAUKOWCY TWIERDZĄ, ŻE W PRÓBKACH PYŁU Z BUDYNKÓW WORLD TRADE CENTER ZNALEŹLI TERMIT

W pracy opublikowanej w magazynie The Open Chemical Physis Journal Steven E. Jones i Niels Harrit podali, że w próbkach pyłu i gruzu pochodzących z wieżowców World Trade Center (WTC) znaleziono ślady "materiałów wybuchowych o wysoko zaawansowanym składzie", co stoi w opozycji do wyników wszystkich federalnych badań w tej sprawie. Twierdzą oni, że ich analizy wykazały obecność "aktywnego materiału termitowego".

"To odkrycie przerasta wszystko, co dotąd ustalono" - oświadczył Jones - "Musieliśmy użyć wyrafinowanych narzędzi do analizy pyłu, ponieważ nie jest to zwykły środek wybuchowy, taki jak RDX czy CD4 itp. To trudno dostępny materiał wybuchowy o wysoko zaawansowanej budowie".

(Źródło: The Raw Story, 4 kwietnia 2009, http://rawstory.com/news/2008/Scientists_find_active_superthermite_in_WTC_0404.html)

ROŚNIE CZARNY BUDŻET USA

Jak wynika z ostatnio ogłoszonych dokumentów określających budżet Departamentu Obrony USA, Pentagon chce wydać w przyszłym roku na tajne operacje ponad 50 miliardów.

"To największa jak dotąd suma" - podał wieloletni obserwator czarnego budżetu Bill Sweetman z magazynuAviation Week. Jest o 3procenty większa od ubiegłorocznej.

To sprawia zdaniem Sweetmana, ze budżet tajnych operacji Pentagonu, łącznie z zagnieżdżonymi w środku budżetami wywiadu, będzie "równy w przybliżeniu pełnym budżetom obrony Wielkiej Brytanii, Francji i Japonii".

We właśnie ogłoszonych dokumentach dotyczących budżetu Pentagonu zakamuflowane są:

  • fundusze na rozwój "technologii ukierunkowanej energii", których suma wzrosła z 52,7 do 105,7 miliona dolarów.
  • fundusze na "rozwój zdolności do natychmiastowego globalnego uderzenia" (bronie, które mogą uderzyć w dowolny punkt planety w ciągu kilku godzin), które wzrosły z 74,1 do 166,9 miliona dolarów.

Jeśli chodzi o ogólny budżet obrony, koszt prowadzenia wojny w Afganistanie przewyższy w roku 2010 po raz pierwszy koszt wojny w Iraku.

Poza podstawowym budżetem obrony wynoszącym 533,7 miliarda dolarów Biały Dom żąda dodatkowo 130 miliardów dolarów na misje zagraniczne, w tym 65 miliardów dolarów na Afganistan i 61 miliardów na Irak.

(Źródła: Wired, 7 maja 2009, www.wired.com/dangerroom/2009/05/pentagonsblack-budget-grows-to-more-than-50-billion;SpaceWar.com, 7 maja 2009, www.spacewar.com/reports/Afghan_war_costs_to_overtake_Iraq_in_2010_pentagon_999.html)

UNIA EUROPEJSKA CHCE, ABY CYBERPRZESTRZENIĄ RZĄDZIŁA GLOBALNA GRUPA

Komisja Europejska chce rezygnacji rządu Stanów Zjednoczonych z wszelkich związków z ciałem, które "rządzi" Internetem, oraz zastąpienia go międzynarodowym forum, na którym dyskutowano by na temat zarządzania Internetem oraz bezpieczeństwa elektronicznych przekazów.

Zasady i decyzje w kluczowych sprawach zawiązanych z zarządzaniem, takich jak tworzenie domen najwyższego poziomu (np. .com i .eu) oraz zarządzanie systemem adresowym Internetu, który zapewnia wzajemne połączenia między komputerami, są obecnie podejmowane przez ciało o nazwie Internetowa Korporacja Przyznawania Nazw i Numerów (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers; w skrócie ICANN). Jest to prywatna, niedochodowa korporacja z siedzibą w Kalifornii, która działa na podstawie umowy z Departamentem Handlu USA. Decyzje podejmowane przez ICANN mają wpływ na sposób działania Internetu na całym świecie.

Viviane Reding, komisarz Unii Europejskiej ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów, zaproponowała 4 maja nowy model nadzoru nad Internetem, który miałby obowiązywać od października bieżącego roku, kiedy wygaśnie umowa z Departamentem Handlu USA.

Stanowisko nowego rządu amerykańskiego w sprawie globalnego zarządzania Internetem nie jest jeszcze jasne. Jednak za czasów rządu Busha Waszyngton stanowczo sprzeciwiał się przekazaniu prerogatyw ICANN Organizacji Narodów Zjednoczonych.

(Źródło: Business Week, 6 maja 2009, www.businesswek.com/globalbiz/content/may2009/gb2009056_718914.htm?chan=globalbiz_europe+index+page_top+stories)

 

JUŻ NIEDŁUGO ZŁAMANY ZOSTANIE KOD DOLINY INDUSU

Licząca sobie 4500 lat zagadka odżyła, kiedy naukowcy ogłosili, że tajemnicze symbole znalezione na pieczęciach z doliny Indusu są zapisem języka starożytnej cywilizacji.

Wciąż niewiele wiadomo na temat cywilizacji Doliny Indusu, w przeciwieństwie do współczesnych im cywilizacji dolin rzecznych w Egipcie, Mezopotamii, Chinach. Głównie dlatego, że wciąż nie odczytano jej "pisma", mimo iż niektóre jej ruiny odkryto już w połowie XIX wieku. Wygląda na to, że jest niewiele wątpliwości co do tego, że w dolinie Indusu rozkwitły stosunkowo zaawansowane cywilizacje, które zniknęły później w tajemniczy sposób.

Przez ostatnie dziesięciolecie badacze i uczeni z całego świata debatowali nad tym, czy inskrypcje znalezione na setkach przedmiotów pochodzących z doliny Indusu, takich jak pieczęcie i tabliczki, są zapisem języka, tak jak egipskie hieroglify, czy też znakami lub piktogramami nie mającymi związku z językiem.

23 kwietnia amerykański magazyn Science opublikował pracę będącą dziełem zespołu hinduskich i hindusko-amerykańskich naukowców i badaczy, która głosi, że symbole widniejące na obiektach pochodzących z Doliny Indusu zawierają wyraźny wzorzec cechujący pisane języki. Wzorzec ten różni się od znaków pozajęzykowych.

Wykopaliska w dolinie Indusu, która obejmuje tereny Indii, Pakistanu i Afganistanu, dowodzą istnienia tam zaawansowanej w rozwoju miejskiej cywilizacji. Ruiny odkopanych w Dolinie Indusu miast, takich jak Mohenjo Daro i Harappa, noszą ślady rozwiniętej miejskiej infrastruktury, takie jak dobrze rozplanowane ulice, domy z cegły, wyrafinowany system drenażu i magazynowania wody, a także handlu, wykorzystywania wag, jubilerstwa, wiedzy o metalurgii i produkcji narzędzi.

Archeolodzy twierdzą, że w dolinie Indusu na odkopanie czeka jeszcze wiele miast.

(Źródło: Asia Times Online, 30 kwietnia 2009, www.atimes.com/atimes/South_Asia/KD30Df01.html)

KSIĄŻKA, KTÓRA WSTRZĄSNĘŁA POSADAMI IZRAELA

Co byście powiedzieli, gdyby okazało się, że palestyńscy Arabowie, którzy żyją od dziesięcioleci pod butem obecnego Izraela, są w rzeczywistości potomkami dokładnie tych samych "dzieci Izraela", które są opisane w Starym Testamencie?

Co jeśli najbardziej współcześni Izraelici wcale nie są potomkami starożytnych Izraelitów, ale mieszaniną Europejczyków, północnych Afrykanów i innych grup, które nie "powróciły" do skrawka ziemi, który zwiemy obecnie Izraelem, ale założyły po II wojnie światowej nowe państwo i zmusiły do wyemigrowania ludzi, których przodkowie żyli tam od tysięcy lat?

Co jeśli opowieść o żydowskiej diasporze to nieprawda - cała ta historia przywoływana co roku przez Żydów na całym świecie mówiąca o wygnaniu starożytnych Żydów z Judei, latach spędzonych na wędrówce przez pustynię i ich ucieczce spod ucisku faraona?

Tak oto brzmią wybuchowe tezy książki wykładowcy Uniwersytetu w Tel Awiwie, Shlomo Zanda (lub Sanda), zatytułowanej When and How Was the Jewish People Invented? (Kiedy i jak wymyślono naród żydowski?), która wstrząsnęła społeczeństwem Izraela w ubiegłym roku po jej opublikowaniu.

Po 19 miesiącach pobytu na liście izraelskich bestsellerów, książka ta jest obecnie tłumaczona na kilkanaście języków i jeszcze w tym roku ukaże się w Stanach Zjednoczonych wydana nakładem wydawnictwa Verso.

Najważniejszą częścią syjonistycznej ideologii jest znana wszystkim żydowskim rodzinom opowieść o wygnaniu, ucisku, odkupieniu i powrocie. Wyrzucony ze swojego królestwa "lud żydowski" - synowie i córki starożytnej Judei - rozszedł się po ziemi pozbawiony swoich korzeni, doświadczając okrutnego ucisku ze wszystkich stron, od niewolniczej pracy w Egipcie począwszy, poprzez hiszpańskie masakry z XIV wieku i rosyjskie pogromy z XIX wieku, po horror Trzeciej Rzeszy.

Ten obraz historii animuje wszystkich syjonistów, zaś wpływowa i reakcyjna mniejszość - zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Izraelu, która stanowczo sprzeciwia się wszelkim wysiłkom zmierzającym do utworzenia Państwa Palestyńskiego na opisanych w Biblii terenach, uważa, że Bóg podarował ludowi żydowskiemu "Wielki Izrael", który obejmuje teren dzisiejszego Izraela oraz terytoria okupowane.

Główny argument Zanda dotyczy tego, że Rzymianie z zasady nie przesiedlali podbitych ludów. Szacuje on, że w czasie rzymskich wojen zginęło około 10 000 mieszkańców Judei, zaś ci, którzy pozostali, przyjęli wraz z nadejściem Arabów islam i asymilowali się w arabskim społeczeństwie. Byli oni przodkami dzisiejszych palestyńskich Arabów, z których wielu żyje obecnie w rozproszeniu z dala od swojej ojczyzny.

Izraelski dziennikarz Tom Segev tak oto podsumowuje recenzję tej książki w izraelskiej gazecie Haaretz:

"Nigdy nie było narodu żydowskiego, była tylko żydowska religia. Nigdy również nie doszło do ich wygnania, stąd też nie było i powrotu. Zand odrzuca większość biblijnych historii mówiących o tworzeniu się świadomości i przynależności narodowej, w tym ucieczkę z Egiptu i, co jest absolutnie zadowalające, horror podbojów pod wodzą Jozuego".

Tym niemniej rodzi się pytanie: jeśli starożytni mieszkańcy Judei nie zostali masowo wydaleni, to skąd wzięło się takie rozproszenie Żydów po całym świecie?

Według Zanda, który przedstawia szczegółowe historie kilku grup wchodzących w skład tego, co zwyczajowo nazywamy żydowską diasporą, niektórzy z ich członków to Żydzi, którzy wyemigrowali z własnej woli, a inni to ludzie, którzy przeszli na judaizm. W przeciwieństwie do popularnego przekonania Zand dowodzi, że judaizm był religią ewangeliczną, która aktywnie poszukiwała nowych wyznawców w czasie swojego formowania się.

Zand nie jest pierwszym żydowskim intelektualistą, który demaskuje elity. Żydowski uczony Arthur Koestler pisze w swojej książce z roku 1976 zatytułowanej The Thirteenth Tribe (Trzynaste plemię), że 90 procent wszystkich Żydów pochodzi z turecko-mongolskiej mieszanki ras wywodzących się głównie ze starożytnego imperium Chazarów - ci Żydzi nie mają żadnych związków krwi  z biblijnymi Izraelitami.

Te relacja ma ogromne znaczenie w sprawie narodowej tożsamości Izraela. Jeśli judaizm jest religią, a nie nazwą "ludu", rozproszonego narodu, wówczas pod znakiem zapytania staje uznanie Izraela jako "żydowskiego państwa".

W ten sposób doszliśmy do drugiej tezy Zanda, zgodnie z którą historia o narodzie żydowskim - przekształcenie żydowskich ludzi z grupy o wspólnej kulturowej tożsamości i wierze w gromiony "lud" - jest stosunkowo niedawnym wymysłem zrodzonym w XIX wieku w umysłach syjonistycznych uczonych i rozwiniętym przez izraelskie elity akademickie. Był to, przekonuje Zand, swego rodzaju intelektualny spisek. Segev powiada: "Wszystko to jest wymysłem i mitem służącym jako usprawiedliwienie utworzenia Izraela".

Konsekwencje twierdzeń Zanda są dalekosiężne. W wywiadzie udzielonym reporterom gazety Haaretz Zand oświadczył: "Szanse, że Palestyńczycy są potomkami starożytnych mieszkańców Judei, są znacznie większe od szans, że wy lub ja jesteśmy ich potomkami".

Znad przekonuje, że Izrael powinien być państwem, w którym wszyscy mieszkańcy kraju, który nazywał się kiedyś "Brytyjską Palestyną", cieszyliby się pełnią praw i obowiązków obywatelskich, że upieranie się przy utrzymywaniu " żydowskiego i demokratycznego" państwa, jak się je obecnie określa, nie ma sensu.

(Źródło: Joshua Holland, "Kontrowersyjny bestseller wstrząsnął fundamentami państwa Izrael", www.alternet.org/story/122810)

 

Liczba odsłon na "starej" stronie Cudu Miłości: 3682