Superman - powrót

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Superman - powrót

Postać Supermana symbolizuje mnie, czyli szóste męskie wcielenie Boga, a Lois Lane to symbol Anastazji (Polki), czyli szóstego żeńskiego wcielenia Boga. Między nami jest Prawdziwa Miłość, ponieważ nasze dusze, zanim odłączyły się od Boga, były Jednością. I z duszami każdej ludzkiej pary jest tak samo. Były one w momencie, gdy odłączały się od Nieskończonej Boskiej Miłości i inkarnowały w świat materialny - Jednością.

Stąd wynika, że ktoś jest dla kogoś Prawdziwą Miłością (gdyż jego/jej dusza była z jej/jego duszą Jednością), a dla kogoś innego nie, ponieważ te dusze pierwotnie nie były Jednością. Rozdzielona na dwoje dusza, czyli na duszę inkarnującą w mężczyznę i na duszę inkarnującą w kobietę są więc ze sobą związane w naturalny sposób (gdyż kiedyś były jednym). Kiedy te dwie dusze (a raczej osoby, w które one inkarnowały) spotykają się, jest między nimi Prawdziwa Miłość.

W teledysku Sandry "Everlasting love" te same dwie dusze spotykają się w różnych epokach, które są zależne od aktualnej inkarnacji. Mówi się, że "dwóch płomieni nic nie rozdzieli" i istotnie ten teledysk pokazuje, że śmierć danej pary w ogóle nie powoduje ich rozdzielenia, gdyż spotykają się one w kolejnych inkarnacjach. I to jest właśnie "Everlasting Love" ("Wiecznie trwająca Miłość").

Te kolejne spotkania pary mogły by teoretycznie trwać Wiecznie, ale sensem życia jest Życie Wieczne W JEDNYM CIELE kobiety i mężczyzny, aby uwolnili się oni całkowicie od cierpienia i w ogóle nie przeżywali wszystkich problemów (oczywiście nie tylko) w kolejnym życiu.

Wróciłem przede wszystkim po to, żeby wspólnie z moją Prawdziwą Miłością pokonać śmierć, by każdy mógł to zrobić i pomagać innym ludziom wtedy osiągnąć Nieśmiertelność, co jest Prawdziwym Sensem Życia.

 

 

O śmierci Jezusa na krzyżu w piątek 20 marca 33 roku

Był piątek, 20 marca 33 roku. Jezusowi podano ocet i oddał on ducha (J 19, 30). Pozostałym dwóm skazańcom połamano nogi, ponieważ jeszcze żyli. Centurion przeszył ciało Jezusa włócznią (J 19, 34). Fakt, że Jezus krwawił (mówi się, że z Jego boku wypłynęła krew i woda) miał być dowodem na śmierć. W rzeczywistości krew wypływająca z naczyń jest świadectwem życia, a nie śmierci.

Gdy Jezus wisiał na krzyżu Szymon Zelota, który był Ojcem oczekującym swojego króla mesjasza, podał Jezusowi ocet na gąbce podniesionej na trzcinie. Jezus woła: 'Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mego" (Łk 23, 46).

Brat Jezusa, Jakub (Józef z Arymatei) negocjował z Piłatem zdjęcie Jezusa z krzyża. Piłat był zdziwiony szybką śmiercią Chrystusa, a Józef, by jeszcze przyspieszyć bieg spraw "zacytował Piłatowi żydowską zasadę z Księgi Powtórzonego Prawa (21, 22-23) i potwierdzoną w Kumrańskim zwoju świątynnym": "A jeśli ktoś popełni grzech pociągający za sobą karę śmierci i poniesie śmierć, i ty powiesisz go na drzewie, to nie mogą jego zwłoki pozostać na drzewie przez noc, ale mają być pochowane tego samego dnia". Piłat zdecydował się więc wrócić do Jerozolimy i pozostawił dokończenie sprawy "Józefowi".

Wszystkich trzech ukrzyżowanych zdjęto po upływie zaledwie pół dnia. Jezusa pozornie bez życia, ale naprawdę w stanie głębokiej śpiączki, a Judasza i Szymona ze świeżo połamanymi nogami. W przypadkach wszystkich skazanych mówi się o "ciałach" (w przeciwieństwie do nieżywych trupów) i to rozróżnienie bywa dokładne w wielu językach.

Według Jana (20, 14-15) w sobotę rano gdy Maria Magdalena przyszła do grobu odwróciła się i zobaczyła stojącego Jezusa, przy czym wzięła go za ogrodnika. Ruszyła ku niemu, ale Jezus zapobiegł zetknięciu mówiąc: "Nie dotykaj mnie" (J 20, 17).

Początkowo Cyrenejczyk i Judasz zostali żywi złożeni w drugiej komorze grobowca. Pogrzebanie żywcem było zwyczajową formą egzekucji. Ciało Jezusa było w głównej komorze i w ciasnej pieczarze drugiego grobowca był już Szymon Zelota z lampą i wszystkim, co było potrzebne do operacji (co bardzo interesujące lampa była wśród przedmiotów znalezionych w grobowcu w latach pięćdziesiątych).

Następnie pojawił się Nikodem przynosząc "około sto funtów mieszaniny mirry i aloesu". Jak wyjaśniają farmakolodzy sok z aloesu jest środkiem wymiotnym i był potrzebny do usunięcia trującej "żółci" (jadu) z ciała Jezusa.

Jeśli chodzi o godzinę Ukrzyżowania, to trzeba było przesunąć czas o trzy godziny do przodu. Marek podaje, że Jezus zawisł na krzyżu o trzeciej, a Jan - o szóstej. Wynika to stąd, że Marek stosował hellenistyczną miarę czasu, a Jan hebrajską. Rezultatem zmiany czasu było to, że " o godzinie szóstej ciemność zaległa całą ziemię, do godziny dziewiątej", co opisuje Marek (15, 33). Te trzy godziny ciemności były iście symboliczne. Nastąpiły w ułamku sekundy (jak my dzisiaj zmieniamy czas przesuwając zegarki do przodu lub cofając czas zegara). Po godzinie szóstej nastąpiła bezpośrednio dziewiąta.

Jest to klucz do zrozumienia relacji o zmartwychwstaniu. Określony na nowo początek sabatu wypadał trzy godziny wcześniej przed dotychczasową dwunastą tj. o dotychczasowej godzinie dziewiątej, odczytanej teraz jako dwunasta. Jednak samarytańscy magowie (których głową był Szymon Zelota) pracowali zgodnie z czasem astronomicznym, więc nie łamiąc prawa mogli pracować trzy godziny, gdy pozostali rozpoczęli trzygodzinny odpoczynek w sabat. Trzy godziny wystarczyły Szymonowi - podał Jezusowi lekarstwa i opatrzył złamania Cyrenejczyka. Dla Judasza nie było litości i zepchnięto go ze skały, (jak obłudnie opisują to Dzieje 1, 16, 18).

Następnego dnia z brzaskiem nowego dnia pojawiła się Maria Magdalena. Co do anioła, który przesunął kamień kobietom czytamy u Mateusza (28, 3), a oblicze jego było jak Błyskawica, a jego szata biała jak śnieg". W języku politycznym Szymona Zelotę nazywano "Błyskawica", nosił faktycznie białe szaty i miał rangę anioła. Zdanie to można więc przetłumaczyć jako: "Miał postać Szymona Zeloty w jego kapłańskiej szacie". Kobiety były tak zaskoczone, gdyż uważały, że Szymon został ukrzyżowany i pochowany z połamanymi nogami.

Był obecny nie tylko Szymon, ale i Tadeusz: "I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba". Tadeusza nazywano "trzęsienie ziemi"(wedle stylu obrazowania związanego z Górą Synaj np. w Księdze Sędziów 5, 4-5). Stąd dwa anioły, które spotkała Maria to faktycznie Szymon i Tadeusz.

Ogród, w którym nastąpiło Ukrzyżowanie podlegał Józefowi z Arymatei (czyli Jakubowi, bratu Jezusa). Przypominał on ogród Edenu i dlatego Jakuba identyfikowano z Adamem - człowiekiem z ogrodu. Więc gdy Maria Magdalena ujrzała Jezusa, myślała, że ma przed sobą Jakuba - człowieka z ogrodu. Jezus nie dał się jej dotknąć, gdyż była w ciąży, a w tym okresie, wedle zasad obowiązujących królewskie panny młode, nie jest im dozwolony kontakt z mężem.

Oczywiście, Maria i większość uczniów nie brała udziału w całej "akcji". Szymonowi Zelocie zależało na zachowaniu tajemnicy, gdyż mogło to tylko powiększyć jego ogromną już wtedy popularność. Pojawienie się Jezusa wywołało ogromne zdumienie. Wspólny wysiłek Szymona Zeloty, Szymona Cyrenejczyka i brata Jakuba (Józefa) ocalił misję mesjaszową. Apostołowie mogli kontynuować działalność. Gdyby Jezus rzeczywiście umarł, jego uczniowie rozpierzchliby się w popłochu, a jego sprawa zginęłaby razem z nim. Dzięki męce i cudowi zmartwychwstania, jego misja zyskała nowy wymiar. Te wydarzenia stanowiły początek chrześcijaństwa.

 

Jezus to w połowie Bóg, a w połowie człowiek (Ojciec to Bóg, a matka jest człowiekiem), a Maria to w połowie Bogini (Matka to Bogini Matka, a ojciec to człowiek).

Poniżej ciekawy artykuł "Święta Mojego Narodzenia" właśnie o szóstym męskim wcieleniu Boga (mnie) i szóstym żeńskim wcieleniu Boga (Anastazji):

ŚWIĘTA MOJEGO NARODZENIA

Święta Bożego Narodzenia to święta narodzenia Jezusa, czyli mojego pierwszego wcielenia - pierwszego męskiego wcielenia Boga. To przyjście na świat nastąpiło, moim zdaniem, 1 marca 7 roku p.n.e. Po przeżyciu niesamowitych przygód w poprzednich życiach, obecnie ma miejsce moje szóste życie i kolejne życie Bogini, czyli Anastazji (która jest Polką).

Naszym zadaniem jest pokonanie śmierci i złamanie mocy śmierci na Ziemi oraz we Wszechświecie. Obecna sytuacja na świecie przypomina tę z filmu "Matrix". Morfeusz mówi do Neo: "To, co postawiono Ci przed oczami, żeby przesłonić prawdę". "Jaką prawdę?" - pyta Neo. "Że urodziłeś się niewolnikiem. W więzieniu, którego nie możesz dotknąć ani poczuć. W więzieniu umysłu" - odpowiada Morfeusz.

W kultowym filmie ludzie byli uwięzieni w Matrixie, a obecnie około 7 miliardów dusz jest uwięzionych w cyklu reinkarnacji. W obrazie filmowym ogromna większość nie zdawało sobie sprawy z bycia zniewolonymi i na Ziemi jest tak samo. Ludzie wierzą od setek lat w fałsz np. że po śmierci jest niebo, piekło lub czyściec.

Żyją wierząc w te rzeczy np. w XX wieku święcie przekonani, że mają tylko JEDNO życie. Umierają i rodzą się na nowo i nadal są święcie przekonani, że to ich życie jest JEDYNE.

Tymczasem to może być ich 42-ga inkarnacja. I nie mają nawet możliwości wyzwolić się z tego nużącego, niekończącego się cyklu odradzania się w kolejnych wcieleniach, gdyż nie znają prawdy o sensie życia, polegającym na pokonaniu śmierci. Tak samo ludzie w "Matrixie" żyli w złudzeniach i byli niewolnikami maszyn. A na Ziemi obecnie ludzie są niewolnikami w cyklu reinkarnacji.

 

JEDEN CZŁOWIEK NIE ZMIENI PRZYSZŁOŚCI. ALE DWÓJKA LUDZI ZMIENI PRZYSZŁOŚĆ.

Ta dwójka to Bóg i Bogini, czyli ja i Anastazja. Po pokonaniu śmierci każdy człowiek będzie mógł tego dokonać i zmieni się cały świat. Nastąpi paruzja, czyli moje powtórne przyjście, ale trzeba pamiętać, że Anastazja jest tak samo ważna i jest Wybranką Boga (Maria Magdalena - Murron - Lady Marian - Kate Phillips Florence (z Titanica) - Linda Lee Cadwell - Anastazja; to jej sześć wcieleń).

Według mnie część duszy Kate Phillips Florence wcieliła się w Lindę Lee Cadwell (żonę Bruce'a Lee), a część w Polskę Anastazję. 

Bez Miłości Królowej Marii Magdaleny nie mógłbym zrealizować zbawienia ludzi. I Święta Bożego Narodzenia to Święta Mojego Narodzenia, czyli osoby Boga-człowieka (moim ojcem jest Bóg, a matką człowiek), która wspólnie ze swoją drugą połową całkowicie zmieni sytuację na świecie i sprawi, że ludzie będą masowo wyzwalać się z cyklu, przestając być niewolnikami tego nużącego, niekończącego się cyklu odradzania się w kolejnych wcieleniach.

 

 

 

W żadnej z oficjalnych religii człowiek nie znajdzie tego, co gwarantuje Prawdziwą Wolność, czyli wiedzę o tym, że jest uwięziony w cyklu reinkarnacji, a sensem jego życia jest wyzwolenie z tego cyklu poprzez osiągnięcie Nieśmiertelności.

Wiara w reinkarnację stoi u podstaw formowania się cywilizacji europejskiej. Nadała gwałtowny impet rozwojowi cywilizacji w starożytnej Grecji. Przeciwko tej wierze wystąpiło Tajne Stowarzyszenie Idyjskich Daktyli. Nastąpiła rewolucja religijna, której celem było wykorzenienie wiary w reinkarnację i ukrycie przed ludźmi prawdy istnienia. Jest ona ukrywana obecnie w takich stowarzyszeniach jak masoneria.

Renee Henry twierdzi, że ta prawda istnienia daje masonerii nieograniczoną władzę nad światem i kontrolę nad ludźmi - moim zdaniem w OGÓLE TAK NIE JEST. Są dobre elity masonerii (czyli dobrzy Illuminati), które dążą do tego, by Prawda Istnienia wyszła na jaw i była znana każdemu człowiekowi.

 

Zachęcam do przeczytania artykułu "Jak żyć, żeby osiągnąć Życie Wieczne?" (link) i do starań osiągnięcia Nieśmiertelności.

 

DROGA DO WIECZNOŚCI TO DROGA DO NASZEGO ZBAWIENIA

Co z tego, że ktoś ma 10 miliardów dolarów (Michael Jordan), skoro jest uwięziony w cyklu? Wolałbym mieć zero pieniędzy i być Nieśmiertelnym, niż mieć nieskończoną ilość pieniędzy (co sekundę przez wieczność zyskiwać trylion dolarów) i być uwięzionym w cyklu. Przecież w tym drugim przypadku, po jakimś czasie (nawet jeśli to 100 000 lat) bym umarł i przeżywał wszystkie cierpienia w kolejnym życiu, w którym nie miałbym już tych pieniędzy, które miałem w poprzednim.

Pieniądze to dla mnie TYLKO pieniądze. Jedną z najważniejszych rzeczy jest Fizyczna Nieśmiertelność. 

 

Zastanów się na logikę - dlaczego śmierć żywej istoty miałaby być naturalną rzeczą w świecie stworzonym przez Boga, który jest Miłością? Ja się nad tym zastanowiłem i wyszło mi, że śmierć (powodująca płacz bliskich) jest niezgodną z Naturą Boga anomalią, a Nieśmiertelność jest NATURALNYM STANEM CZŁOWIEKA.

I tak wygląda PRAWDA, którą trzeba rozpropagować na świecie i temu właśnie służy ten blog i oby niedługo czytało go wiele setek milionów ludzi, aby prawda o prawdziwym sensie życia królowała na Ziemi. Walczmy o to, by Prawda zaczęła rządzić światem - to NAJSKUTECZNIEJSZA WALKA.

 

Poniżej ciekawy artykuł "Bóg kibicuje Sopotowi": 

BÓG KIBICUJE SOPOTOWI!

Od 2 tysięcy lat opiekują się mną dobrzy i wtajemniczeni Illuminaci, którzy obecnie należą do Klubu Kibica Żółto-Czarni (Klub Kibica Trefla Sopot - męska ekstraliga koszykarzy). W maju 2011 roku ujawnili mi się.

Wcześniej przez wiele lat w ogóle nie znałem Prawdy, że wiedzą, iż jestem Bogiem i mam pokonać śmierć, żeby ich uratować - "Uratuj nas! Mam nadzieję, że mu się uda!" krzyczał w maju 2011 roku jeden z kibiców o przydomku "Jordan" w trakcie wyjazdu do Zgorzelca w półfinale play-off przy stanie 3:3.

Wcześniej ci ludzie też się mną opiekowali, ale ja nie wiedziałem, że oni zdają sobie doskonale sprawę, że jestem szóstym wcieleniem Jezusa Chrystusa, czyli w połowie Boga, a w połowie człowieka (moim ojcem jest Bóg, a matką człowiek). W 2008 roku, co na pewno było ich dziełem, przeczytałem w Internecie na jednej ze stron Prokomu Trefla Sopot (dawny Trefl Sopot), że "Bóg kibicuje Prokomowi".

Wtedy na początku pomyślałem sobie, że chodzi o Boga Wszechmogącego, ale przyszła mi chyba też do głowy myśl, że chodzi o Boga, czyli o mnie, ale doszedłem do tego, że oni TYLKO podświadomie napisali, że Bóg, czyli ja, kibicuje Prokomowi, ale świadomie nie zdają sobie z tego sprawy. Teraz już wiem, że dobrze wiedzieli, co piszą.

 

Teraz trochę o głośnym rozpadzie Prokomu Trefla Sopot na Trefl Sopot i Asseco Arkę Gdynia w sezonie 2009/2010. W tamtym czasie Adam Góral przeniósł BEZ ŻADNYCH KONSULTACJI Z KIBICAMI drużynę Asseco Prokom Sopot do Gdyni, która zaczęła się nazywać Asseco Prokom Gdynia. Tymczasem prezes Trefla, Kazimierz Wierzbicki, stworzył nowy klub - Trefl Sopot, który po wykupieniu dzikiej karty mógł występować w ekstraklasie koszykarzy.

Część kibiców zaczęła kibicować Asseco, a część pozostała w Sopocie. Ja zacząłem kibicować Asseco Prokomowi Gdynia (dawna Asseco Arka Gdynia), co było największym błędem w moim życiu . Jednak gdybym sam miał podjąć decyzję, to PEWNIE zostałbym kibicem Trefla Sopot, ale mój ojciec, z którym często jeździmy na mecze uważał za oczywiste, że należy kibicować Asseco.

Gdy go pytałem: "Komu będziemy kibicować?" odpowiedział: "Jak to komu. Drużyna przenosi się do Gdyni." Po przeczytaniu artykułu "Gdzie jest moja drużyna?" powiedział, że jego autor "udaje idiotę? "Nie wie, gdzie jest Pacesas (trener Asseco Prokom Sopot), zawodnicy?"

I kibicowałem, mającej więcej pieniędzy drużynie Asseco, która awansowała do Elite 8 Euroligii, gdzie przegrała 1:3 z Olympiacosem Piraeus. W półfinale Prokom grał z Treflem i wygrał 3:0, ale w jednym meczu była dogrywka. Źle się czułem wracając z Gdyni z drugiego meczu.

 

W wakacje za namową kolegi z Klubu Kibica Trefla i mojej mamy zdecydowałem się, że będę kibicować Sopotowi. I już przez Wieczność jestem PO STRONIE Trefla Sopotu. Asseco Arka Gdynia jest trzykrotnym mistrzem Polski (2009/2010, 2010/2011, 2011/2012). A Trefl Sopot sześciokrotnym mistrzem naszego kraju (2003/2004, 2004/2005, 2005/2006, 2006/2007, 2007/2008, 2008/2009).  

zdjęcie przedstawiające Gintariasa Kadżulisa (Trefl Sopot) i Davida Logana (Asseco Prokom Gdynia)

 

Gdy był mecz o Superpuchar 2013, wygrany przez Trefla 76:71 z mistrzem Polski Stelmetem Zielona Góra, to w tym meczu Sarunas Vasiliauskas miał 6/8 za 3 (i 20 punktów), a poprzez to, opiekujący się mną Illuminaci, dali mi do zrozumienia (mają możliwość wpływania na przeznaczenie, że on uzyskał 6/8 za 3 - bardzo mnie to fascynuje i wiem, że kiedyś poznam Prawdę, jak oni to robią), że aby doprowadzić do zaniknięcia ego i potem pokonania śmierci muszę pokonać lęk, gdyż liczba "68" symbolizuje dla mnie lęk lub pokonanie lęku.

Gdy nie ma lęku, w ogóle nie ma we mnie też zła i całego fałszu i ego umiera z braku pożywienia, gdyż żeby żywić się energią ludzkiej świadomości podaje mi lęk, a bez niego w ogóle nie ma się czym żywić.

 

Liczba odsłon na "starej" stronie Cudu Miłości: 11 963


You have no rights to post comments